Jak pisałam w poprzednim poście dotarła do mnie zima. Było nieciekawie a zwłaszcza dziś, kiedy rano wyjechałam z domu aby dotrzeć na uczelnię, bo miałam dwa ostatnie egzaminy. Gdy tylko wyjechałam za bramę utknęłam i ani do przodu ani do tyłu. Na szczęście nie tylko ja ze studiujących zmotoryzowana jestem, więc zadzwoniłam do koleżanki która po mnie przyjechała do głównej szosy do której mam może 150 m. Strach nas nie opuszczał gdyż musimy jechać 50 km, a ponoć zawiane są drogi mimo że tak bardzo uczęszczane. Jedziemy, zobaczymy pogoda niby dziś ładna słoneczko świeci i już tak bardzo nie wieje jak w nocy. Z duszą na ramieniu i jednym mężczyzną a my we trzy hihi dotarliśmy na miejsce. Egzaminy zaliczone bardzo dobrze!! Hura! I powrót do domu. Udało mi sie uwiecznić drogę powrotną :
I to tyle relacji z drogi, ponoć w poniedziałek ma być już +4 stopnie. Dopiero sie będzie działo... Ufff.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających cieplutko. W następnym poście o moim kolejnym małym obrazku tym razem wielkanocnym.












